Historia wypoczynku w Krościenku nad Dunajcem jest nierozerwalnie związana z szumem rzeki i widokiem na Trzy Korony. Jednak to pole namiotowe przy ulicy Zdrojowej, znane dziś jako „Cypel Pieniny”, stało się niemym świadkiem wielkiej zmiany jaka zaszła w polskiej turystyce na przestrzeni ostatnich sześćdziesięciu lat.
Lata 60. i 70. – Era „dzikiego” wypoczynku
Wszystko zaczęło się w latach 60. XX wieku. Wtedy nikt nie myślał o luksusach, przyłączach prądu czy recepcji. Brzeg Dunajca był terenem całkowicie dzikim, przyciągającym pionierów turystyki górskiej. Ludzie przyjeżdżali tu z ciężkimi, płóciennymi namiotami, a wieczory spędzali przy ogniskach, myjąc się bezpośrednio w zimnych wodach rzeki. Było to miejsce spotkań wolnych duchów, dla których brak infrastruktury był synonimem przygody.

Przełom lat 80. i 90. – Marian Jankowski i cywilizowanie „dziczy”
Sytuacja zaczęła się zmieniać w latach 80., gdy teren zaczął nabierać bardziej zorganizowanego charakteru. Prawdziwa rewolucja przyszła jednak w latach 90., kiedy opiekę nad polem przejęły konkretne osoby. Jedną z nich był Marian Jankowski, który zarządzał tym miejscem przez blisko trzy dekady.

Jak wspomina pan Marian, początki nie były łatwe:
„Kiedy zaczęliśmy zajmować się polem namiotowym, był to teren bardzo dziki, bez infrastruktury, bez takiego przygotowania, jakie dzisiaj znamy pod względem techniczno-organizacyjnym”.
Pierwsze lata dzierżawy upłynęły pod znakiem ciężkiej pracy fizycznej. Trzeba było wyrównać teren i posadzić drzewa, które dziś dają upragniony cień turystom. Kluczowy moment nastąpił w latach 1998–2000. To właśnie wtedy powstał budynek recepcji, który służy gościom do dziś.

Złota era plecaków i Międzynarodowy Spływ
Lata 90. to w pamięci gospodarza czas tętniący życiem młodych ludzi. Pole było bazą dla Międzynarodowego Spływu Kajakowego im. Tadeusza Pilarskiego, a klimat miejsca tworzyli studenci i harcerze.
„W latach 90. głównymi odbiorcami byli młodzi ludzie, którzy przyjeżdżali z plecakami pod namioty. Przyjeżdżali na dłuższe okresy, zostawali na tydzień, a czasami nawet dłużej” – wspomina Jankowski.
Wtedy też wybudowano pierwsze nowoczesne sanitariaty, aneks kuchenny oraz wiatę na ognisko. Dopiero w tym okresie do bazy doprowadzono prąd i zamontowano skrzynki, które pozwoliły na odejście od całkowicie pionierskich warunków.

Współczesność: Od namiotu do luksusowego kampera
Dziś pole namiotowe przy ul. Zdrojowej wygląda zupełnie inaczej, choć jego malownicze położenie pozostaje niezmienne. Największą zmianą nie jest jednak infrastruktura, lecz sam profil turysty.
Współczesny „Cypel” to królestwo kamperów i przyczep campingowych.
Marian Jankowski zauważa tę wyraźną różnicę pokoleniową: „Dzisiaj zdecydowaną większość pola stanowią ludzie, którzy przyjeżdżają kamperami. Są to głównie osoby starsze, nie ma już tyle młodzieży, co w latach 90. Teraz są to głównie przyjazdy weekendowe”.
Obecnie obiekt oferuje około 100 stanowisk, nowoczesne przyłącza prądu i szerokie zaplecze rekreacyjne – od kortów tenisowych po skate park. Mimo to, duch historii wciąż jest obecny chociażby patrząc na budynek recepcji czy wsłuchując się w opowieści stałych bywalców, w tym Czechów, którzy od dekad pozostają wierni tej lokalizacji.

Nowy rozdział – co przyniesie przyszłość?
W 2026 roku historia pola namiotowego w Krościenku wchodzi w nową fazę. Gmina ogłosiła przetarg na wieloletnią dzierżawę 4,5-hektarowego terenu. Nowy gospodarz będzie musiał zmierzyć się z dziedzictwem tego miejsca, łącząc nowoczesne wymagania turystów z tradycją kempingu nad Dunajcem. Jedno pozostaje pewne – dla wielu pokoleń Polaków to pole namiotowe zawsze będzie symbolem wolności u podnóża Pienin.













