– Punktem wyjścia jest gorzki chrzan, który mówi: jesteś niewolnikiem. Ale punktem dojścia jest twoja godność królewska. Nie chodzi tylko o to, że jesteś wolny, ale jesteś królem – masz władzę nad sobą. A ceną jest baranek – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas błogosławienia pokarmów wielkanocnych przed Bazyliką Mariacką w Krakowie.

Spotkanie przed Bazyliką Mariacką w samo południe rozpoczęła się od modlitwy Anioł Pański w intencjach papieża. Kard. Grzegorz Ryś zaznaczył, że poświęcenie pokarmów na stół wielkanocny jest jednym z piękniejszych obrzędów polskiej tradycji. – Prawda tych świąt jest zawarta w tych pokarmach – mówił metropolita krakowski zauważając, że każda z potraw, podobnie jak w czasie żydowskiej Paschy, ma symboliczne znaczenie.
Zaczął od chrzanu. – Na początku Wielkiej Nocy musimy sobie uświadomić wszystko to, co jest gorzkie w naszym życiu. Bo w te Święta Wielkanocne Pan Jezus wyprowadza nas z niewoli. Niewola nie jest niczym słodkim – mówił kardynał dodając, że jedząc chrzan trzeba uświadomić sobie swoją własną kondycję.
Potem zwrócił uwagę na kiełbasę, szynkę i mięsa, które w Wielkanoc są spożywane na pamiątkę baranka paschalnego, który był „ceną wyzwolenia”. Kardynał zauważył, że to jest pierwsza i jedna z najpiękniejszych definicji Pana Jezusa – Jan Chrzciciel zobaczywszy Go nad Jordanem mówił: „to jest baranek Boży”. – To jest ktoś, kogo śmierć jest ceną mojego wyzwolenia, więc jemy to mięso i dziękujemy Chrystusowi, że oddał za nas życie i w ten sposób otwarł nam drogę do wolności – wyjaśniał metropolita krakowski.
Zauważył, że wina nie ma w koszyczkach wielkanocnych, ale w czasie Paschy nawet dzieci piły cztery kielichy wina. – Wino jest napojem królewskim. Królowie pili wino – tłumaczył kardynał dodając, że na Passze nikt nie nalewał sobie sam wina, ale konieczne było, żeby był obsłużony, na wzór króla.
– Punktem wyjścia jest gorzki chrzan, który mówi: jesteś niewolnikiem. Ale punktem dojścia jest twoja godność królewska. Nie chodzi tylko o to, że jesteś wolny, ale jesteś królem – masz władzę nad sobą. A ceną jest baranek – podsumował metropolita.
Zaznaczył, że bardzo ważnym pokarmem w koszyczkach wielkanocnych jest pieczywo. Przypomniał, że na uczcie paschalnej chleb był niekwaszony, taki jak używany do Eucharystii, bo gdy Bóg postanowił wyprowadzić Żydów z niewoli, oni nie mieli przygotowanego zakwaszonego ciasta na chleb. – Pan Bóg nie czekał, aż będą przygotowani. Takichjakimi byli, wziął i wyprowadził z niewoli. To jest tajemnica tej nocy – mówił metropolita podkreślając, że człowiekowi czasami podoba się jego niewola, jest do niej przyzwyczajony, nie chce jej porzucać. – Czasami jest tak, że jakby Pan Bóg czekał, aż my będziemy gotowi, to by się nie doczekał. Na szczęście nie czeka, tylko wyprowadza nas takich, jakimi jesteśmy i takim zadaje wolność i bycie królami – dodawał kardynał.











