Po ponad 60 latach od wyjazdu z Czorsztyna, Zosia Basta – dawniej Sułkowska – planuje wyjątkową, sentymentalną podróż do miejsca, które na zawsze zapisało się w jej sercu. To właśnie tam, w latach 1963–1969, rozpoczęła swoją pierwszą pracę i dorosłe życie.

– „Planuję w tym roku, najprawdopodobniej w lipcu odwiedzić miejsca mojej młodości i jeśli to możliwe spotkać się z dawnymi pracownikami domów wczasowych i osobami, które mnie pamiętają z tamtych czasów. Mam nadzieję, że spełni się moje marzenie i uda mi się spotkać z ludźmi z mojej młodości w Czorsztynie” – mówi Zosia Basta.
Powrót do miejsc, gdzie zaczęła się dorosłość
Dla Zosi Basty Czorsztyn to nie tylko punkt na mapie. To przestrzeń pełna emocji, wspomnień i ludzi, którzy współtworzyli jej młodość. Po ukończeniu szkoły średniej w Krościenku nad Dunajcem podjęła tam swoją pierwszą pracę jako zastępca kierowniczki w domu wczasowym „Basia”.

„Praca w Basi II to była moja pierwsza praca po zakończeniu szkoły w Krościenku nad Dunajcem. Dostałam posadę zastępcy kierownika domu wczasowego . W moim zakresie czynności było koordynowanie prac kuchni, planowanie menu, zaopatrzenie w żywność oraz prowadzenie magazynu. Dodatkowo zajmowałam się także prowadzeniem biblioteki w Basi II” – wspomina. W tamtych latach pracowała m.in. z Panią Anielą Totą. Dziś, po dekadach, liczy, że uda się odnowić dawne znajomości.
„Teresę Totę, córkę Pani Anieli pamiętam jako małą dziewczynkę, która przychodziła z mamą do naszego biura. Bardzo mile wspominam te czasy” – dodaje Zosia Basta mieszka obecnie w Krakowie, dokąd przeprowadziła się po zakończeniu pracy w Czorsztynie w 1969 roku. Pochodzi z dawnego powiatu limanowskiego.
Kadry z przeszłości
Do redakcji trafiły archiwalne zdjęcia z lat 60., które Zosia Basta przechowywała przez dziesięciolecia. Każde z nich to fragment historii.

„Na pierwszym zdjęciu pierwsza od lewej to ja, natomiast druga to kierowniczka domu wczasowego pani Wiercińska z wczasowiczami w holu Basi II. Na kolejnej fotografii są kuzynki o nazwisku Dziadkowicz, Ania Plewa kelnerka, pani Pichniarczyk oraz koleżanki, których nazwisk dziś już nie pamiętam” – opisuje.
Na kolejnym zdjęciu w głębi na ławce przed okazałym budynkiem Basi I siedzi Zosia Basta, wówczas Sułkowska. Dziś te obrazy są nie tylko pamiątką, ale także mostem do przeszłości i nadzieją na odnalezienie dawnych znajomych.

Zosia Basta ma nadzieję, że ktoś ze starych znajomych przeczyta te słowa i zechce się z nią spotkać podczas jej sentymentalnej podróży do Czorsztyna po 60 latach od jego opuszczenia i powspominać młodość.

„Basia I” – miejsce z duszą i historią
Historia „Basi I”, dawniej znanej jako „Diana”, sięga czasów przedwojennych. Była to piękna, murowana willa należąca do hrabiny Anny Dłuskiej z domu Drohojowskiej.
Po II wojnie światowej losy budynku – jak wielu podobnych obiektów – zmieniły się diametralnie. Wille w Czorsztynie zostały znacjonalizowane i przejęte przez Fundusz Wczasów Pracowniczych, stając się częścią kompleksu wypoczynkowego. W „Basi I” mieściły się biura i administracja ośrodków, a także kuchnia, w której przygotowywano posiłki dla gości. Było to miejsce tętniące życiem – podobnie jak pozostałe „Basie”.

Życie codzienne w „Basiach”
Domy wczasowe przyciągały turystów z całej Polski. Wypoczynek był zorganizowany – z wycieczkami, przewodnikami i atrakcjami. Goście wyjeżdżali m.in. do Zakopanego, Szczawnicy, a także na piesze wyprawy, np. na Trzy Korony. Organizowano również wyjazdy zagraniczne – na teren dzisiejszej Słowacji. Wieczorami odbywały się spotkania taneczne, które prowadził lokalny, czteroosobowy zespół cygański z Czorsztyna. „Basie” żyły przez cały rok – zarówno latem, jak i zimą.

Koniec pewnej epoki
Choć wille miały niepowtarzalny klimat i były ważną częścią lokalnej historii, ich los w związku z budową zapory na Dunajcu okazał się tragiczny. Najstarsza i najbardziej reprezentacyjna „Basia I” została wysadzona w powietrze przed powstaniem zbiornika czorsztyńskiego. Dziś istnieje już tylko w pamięci dawnych mieszkańców i na archiwalnych fotografiach.

Nadzieja na spotkanie
Dla Zosi Basty ta podróż to coś więcej niż powrót do miejsca – to próba odnalezienia ludzi, którzy byli częścią jej życia.
Może ktoś z dawnych pracowników lub wczasowiczów pamięta młodą pracownicę domu wczasowego z lat 60.? Może ktoś rozpozna siebie na starych zdjęciach? Czas pokaże, czy ta sentymentalna podróż zakończy się spotkaniem po latach.
Marzena Mordarska – Czuchra











