Previous slide
Next slide

„Tragedia” nad Morskim Okiem: Grupa turystów wezwała TOPR, bo… zapadł zmrok, a konie już odjechały

W poniedziałek, 10 listopada, około godziny 18:00, grupa trzydziestu osób odpoczywała na polanie Włosienica niedaleko Morskiego Oka. Co mogło pójść nie tak? Ano zmrok — wcześnie zapadający, jakby na spółkę z kapryśnym końskim zaprzęgiem, który… odjechał. To właśnie ta „epicka” kombinacja zmęczenia, ciemności i braku transportu konnego skłoniła turystów do zadzwonienia po TOPR.

Jak relacjonuje ratownik TOPR, Krzysztof Długopolski, w rozmowie z Radiem Eska Kraków, turyści przyznali, że nie byli przygotowani na wieczorną wędrówkę: „Jesteśmy zmęczeni, nieprzygotowani, nie nastawieni na taką wędrówkę i dramat. Koniki odjechały.”

Na szczęście nie doszło do żadnej poważnej akcji ratunkowej — nikt nie był ranny. Ratownicy tylko doradzili: zebraliście się w jeden szyk, ruszajcie w dół do Palenicy. Tak też się stało.

Sytuacja ta nie jest całkowitą nowością: TOPR i TPN po raz kolejny przypominają, że transport konny kursuje tylko do zmroku. A w dodatku, o tej porze roku, dzień jest krótki i ciemność lubi nas zaskoczyć.
Źródło: Radio Eska Kraków
Fot. Pixabay

Shares