Previous slide
Next slide

Niebo gwiaździste nade mną, Matka Boska obok mnie – codzienność bacy z Niedzicy

Baca w góralskiej bacówce

Bacówka na Polanie Sosny w Niedzicy stoi nad Dunajcem, tuż przy drodze na Słowację. Nie jest ukryta w lesie, a jej spokój i autentyczny charakter przyciągają turystów i miejscowych. To miejsce, gdzie tradycja góralskiego pasterstwa spotyka się z rytmem natury.

Wizerunek Matki Boskiej w bacówce poczerniały jest od dymu ogniska. Fot. Krzysztof Czuchra

Rodzina Wojtyczków z Rzepisk prowadzi bacówkę od pokoleń. Ojciec Józef i syn Stanisław czuwają nad stadem owiec, kóz i krów. Dni zaczynają się o świcie i trwają do zmierzchu, wypełnione ciężką pracą: dojenie kóz, wypas owiec, wyrabianie oscypków i bundzu – wszystko ręcznie, zgodnie z tradycją. „Dni mijają jak chwile, a pracy jest tyle, że urlopu nie ma. Ale to moje życie i nie zamieniłbym go na nic innego” – mówi baca Józef.

Owce na łąki wygania się gdzieś koło dwudziestego kwietnia i pozostają tam aż do końca października. Stado liczy łącznie kilkaset sztuk, więc roboty nie brakuje. Trzeba się nimi zaopiekować, wydoić, nieraz bronić przed wilkami. Całą wiosnę, lato i jesień za dom służy mu bacówka i niewielki szałas gdzie urządził sobie namiastkę domu. Jest tam łóżko, niewielka kuchenka.

Dni zaczynają się o świcie i trwają do zmierzchu, wypełnione ciężką pracą. Fot. Krzysztof Czuchra

Obok szałasu, gdzie powstają oscypki, stoi niewielka kapliczka z wizerunkiem Matki Boskiej. Gospodarz zatrzymuje się przy niej każdego wieczoru, na cichą modlitwę lub chwilę zadumy. „Niebo gwiaździste nade mną, Matka Boska obok mnie” – mówi z prostotą. Takie to moje życie od kilkudziesięciu lat.

Pomiędzy szałasem gdzie warzone są sery a bacówką jest niewielka kapliczka z figurą Matki Boskiej. Fot. Krzysztof Czuchra

W bacówce można spróbować świeżych oscypków, bundzu, korbaczy, bryndzy i żętycy oraz obserwować każdy etap ich produkcji. W prostocie codzienności, między zapachem dymu a szumem sosen i dzwonków owiec, baca odnajduje radość i sens życia.

Niewielki szałas służy mu za dom przez większość miesięcy w roku. Fot Krzysztof Czuchra

Bacówka na Polanie Sosny to więcej niż miejsce serowarskie – to serce góralskiej kultury i szacunek do tradycji tworzą prawdziwą magię gór.

Jesienią bacówka na Polanie Sosny staje się szczególnym miejscem. W dymie unoszącym się nad paleniskiem, w ciszy przerywanej tylko dzwonkami owiec i w blasku zachodzącego słońca, można poczuć coś więcej niż smak sera – można dotknąć samej istoty góralskiego życia.

Bacówka na Polanie Sosny to nie tylko miejsce pracy – to skrawek Pienin, w którym tradycja wciąż oddycha pełnią.

Krzysztof Czuchra

Shares