Czerwiec 1999 roku. Stary Sącz, urokliwe miasteczko z duszą i historią, tętnił życiem jak nigdy wcześniej. Tysiące ludzi zgromadziło się, by uczestniczyć w jednej z najważniejszych uroczystości – kanonizacji błogosławionej Kingi. Pośród nich był On – Jan Paweł II, papież-pielgrzym, który nie tylko wygłosił mszę, ale podarował wszystkim coś niezwykłego: lekcję geografii, którą dziś wspominamy z uśmiechem i wzruszeniem.

Po oficjalnych przemówieniach, z charakterystycznym dla siebie ciepłem i humorem, papież wziął zgromadzonych na swoistą „podróż” po okolicznych górach i dolinach. To nie była zwykła lekcja, ale gawęda – szczera, pełna miłości do swojej ziemi i ludzi. Swoim spokojnym głosem, z uśmiechem na twarzy, opowiadał:
„A teraz jeszcze powtórka z geografii. Jesteśmy tu, w Starym Sączu, skąd wyruszamy ku Dzwonkówce, Wielkiej Raczejowej i na Przehybę; dochodzimy do Wielkiej Raczy. Wracamy na Przehybę i schodzimy albo zjeżdżamy na nartach. Z Przehyby do Szlachtowej i do Krościenka. W Krościenku, na Kopiej Górce jest Centrum Oazy. W Krościenku przekraczamy Dunajec, który płynie razem z Popradem w kierunku Sącza Nowego i Starego i jesteśmy w Sączu z powrotem.”
Słowa te wywołały ciepły uśmiech na twarzach słuchaczy. Wiele osób pamięta, jak spontaniczny śmiech rozbrzmiał, gdy papież wspomniał o zjeżdżaniu na nartach z Przehyby – drobnej radości wpisanej w codzienność górskich terenów.
Ale prawdziwym mistrzostwem była jego prosta, a jednocześnie poetycka obserwacja o rzekach:
„A kiedy na Dunajcu jest wysoka woda, to Dunajec płynie osobno, a Poprad osobno. Ale jak jest normalnie – to razem. A kiedy jest bardzo wysoka woda, to można w pięć, sześć godzin przepłynąć od Nowego Targu do Nowego Sącza. To tyle tej powtórki z geografii.”
Ta metafora rzek płynących osobno lub razem wywołała w sercach zgromadzonych głębsze refleksje. Była jak przypomnienie, że choć czasem drogi nasze mogą się rozdzielać, to jednak siła jedności i wspólnego nurtu jest czymś, co scala i łączy.
Wielu, którzy tam byli, wspomina to wydarzenie jako chwilę niezwykłej bliskości z papieżem. Nie był to tylko hierarcha mówiący z ambony – był przewodnikiem i opiekunem, który pokazał, że miłość do ojczyzny ma twarz codziennych krajobrazów i prostych miejsc, które znamy i kochamy.
Dziś, spacerując po Beskidzie Sądeckim czy patrząc na leniwie płynący Dunajec, łatwiej jest zrozumieć te słowa Jana Pawła II. To nie tylko geografia, ale opowieść o więzi z ziemią, o pięknie Małopolski i o tym, jak ważne jest, by znać, kochać i chronić swoje korzenie.
Ta lekcja pozostaje z nami do dziś – jako wspomnienie, które uczy pokory i miłości, a także przypomina, że nawet zwykła podróż po okolicy może stać się duchową pielgrzymką.











